Sójka – inteligentna złodziejka lasów i ogrodów. Dlaczego tak bardzo nas fascynuje i irytuje?

Nie wybiera się za morze. I właściwie trudno jej się dziwić. Skoro w Polsce aż roi się od żołędzi, orzechów, nasion i owoców, po co ryzykować daleką podróż? Sójka zwyczajna to ptak, który doskonale wie, gdzie żyje najlepiej. Sprytna, hałaśliwa, zadziorna i zaskakująco inteligentna – od lat budzi skrajne emocje zarówno wśród miłośników przyrody, jak i tych, którzy spotykają ją… na własnej działce.
Sójka (łac. Garrulus glandarius) należy do rodziny krukowatych, a to mówi samo za siebie. To ptaki duże, silne i bystre, obdarzone świetną pamięcią oraz zdolnością logicznego myślenia. Para sójek potrafi skutecznie przegonić nawet dorodnego kota, jeśli ten zbliży się do ich gniazda. I zrobi to z takim hałasem, że cały las dowie się o intruzie. Co więcej – w trakcie obrony potrafią… miauczeć. Tak, sójki doskonale imitują dźwięki otoczenia.
Papuga w piórach krukowatych
Repertuar głosowy sójek potrafi wprawić w osłupienie. Szczekanie psa, pisk myszołowa, nawoływania jastrzębia, a nawet dźwięk telefonu czy stukanie młotka – wszystko to może wydobywać się z ptasiego gardła. Zdarza się, że spacerowicze w lesie są przekonani, że słyszą inne zwierzę… podczas gdy to tylko sójka popisuje się talentem naśladowczym.
Ta niezwykła zdolność była wykorzystywana przez ludzi już w starożytności. W Grecji młode sójki zabierano z gniazd i uczono powtarzania ludzkich słów. Potrafiły wymawiać imiona, frazy, a nawet „komentować” rzeczywistość. Trudno się dziwić – inteligencja tych ptaków od wieków fascynowała człowieka.
Również współcześnie sójki udowadniają, jak bardzo są kontaktowe. W azylach dla ptaków czy ogrodach zoologicznych szybko się oswajają. Najedzone odpoczywają… albo rozrabiają. Skrzypią jak stare drzwi, dzwonią jak telefon, stukają jak narzędzie w warsztacie. A potem trafiają do parków i ogrodów, gdzie zaskoczeni ludzie opowiadają o ptakach mówiących „dzień dobry” albo dramatyczne „makabrrra”.
Wygląd, który się nie starzeje
Jesienią sójka potrafi ważyć nawet 200 gramów – tyle co kostka masła. Wiosną, po trudnej zimie, jej masa wyraźnie spada. Samce i samice wyglądają niemal identycznie, osiągając do 35 cm długości, z czego sporą część stanowi ogon. Młode osobniki można odróżnić po liczbie czarnych prążków na piórach skrzydeł.
Charakterystyczna niebieska barwa nie wynika z pigmentu, lecz ze struktury piór, która rozszczepia światło. Dzięki temu kolor pozostaje intensywny przez lata – nawet na starym myśliwskim kapeluszu. Uroda sójki naprawdę się nie starzeje.
Miłość, gniazda i rodzinne obowiązki
Sójki łączą się w monogamiczne pary i do lęgów przystępują w pełni wiosny. Gniazda zakładają w gęstych koronach drzew iglastych, w świerkach, tujach, ale coraz częściej również w ogrodach, na działkach, a nawet przy domach. Człowiek przestał być dla nich zagrożeniem – stał się sąsiadem.
Oboje rodzice budują gniazdo i wspólnie opiekują się potomstwem. Samica składa zazwyczaj sześć jaj, choć przy powtórnych lęgach bywa ich mniej. Wysiaduje je z niezwykłą determinacją, często pozostając na miejscu do ostatniej chwili. Po 16–17 dniach wykluwają się pisklęta, które przez około miesiąc pozostają w gnieździe.
Rodzice karmią młode, pilnują ich i uczą życia. Nawet po opuszczeniu gniazda młode sójki trzymają się blisko dorosłych, ucząc się zdobywania pokarmu i unikania niebezpieczeństw.
Dieta wszystkożernej spryciary
Wiosną i latem sójki polują na owady, bezkręgowce, a nawet drobne gryzonie czy jaszczurki. Nie gardzą też pisklętami innych ptaków, co przysparza im złej sławy. Jesienią jednak zmieniają menu na roślinne: żołędzie, bukiew, orzechy laskowe.
Sójka to mistrzyni robienia zapasów. Jeden żołądź chowa pod językiem, drugi niesie w dziobie i zakopuje w mchu lub szczelinach drzew. Często o skrytkach zapomina. Efekt? Nagle na działce wyrastają dęby i leszczyny, choć nikt ich tam nie sadził.
Wróg myśliwych i zmora działkowców
Myśliwi nie darzą sójek sympatią. Gdy ptak wypatrzy zagrożenie, potrafi alarmować cały las, skutecznie psując polowanie. Uciec przed nią się nie da. Działkowcy z kolei narzekają na kradzieże owoców, orzechów, a nawet drobnych przedmiotów – etykietek, sznurków czy spinaczy.
Trudno im odmówić racji. Ale w obronie sójki można powiedzieć jedno: jest piękna, niezwykle inteligentna i absolutnie niezależna. A takie stworzenia rzadko bywają łatwe do okiełznania.


